Negatywna skłonność umysłu to sposób myślenia, w którym bardziej skupiamy się na rzeczach negatywnych niż pozytywnych. To trochę jak mieć okulary, które uwypuklają wszystko, co może pójść źle, a przyciemniają to, co idzie dobrze. Rick Hanson, psycholog i autor wielu książek o mózgu, mówi, że ta skłonność jest w nas wbudowana od tysięcy lat. Kiedyś bardzo pomagała naszym przodkom przetrwać w niebezpiecznym świecie, ale dziś może nam trochę przeszkadzać. Zobaczmy, jak działała dawniej i dlaczego teraz może być czas na zmianę.
Skąd się wzięła negatywna skłonność umysłu?
Wyobraź sobie, że jesteś członkiem plemienia żyjącego tysiące lat temu. Twój świat jest pełen dzikich zwierząt, gwałtownych zjawisk pogodowych i innych plemion, które mogą stanowić zagrożenie. W takim świecie lepiej jest uważać i być ostrożnym niż zbytnio się rozluźniać. Właśnie wtedy negatywna skłonność umysłu była bardzo pomocna.
Nasz mózg działał jak „alarm”, który ostrzegał nas przed niebezpieczeństwami, przypominając: „Uważaj na tygrysa w krzakach” albo „Nie idź sam do lasu, bo możesz się zgubić”. Dzięki temu alarmowi nasi przodkowie byli bardziej ostrożni, co pomagało im przetrwać. Mogliśmy przez to żyć dłużej i lepiej dbać o bezpieczeństwo całego plemienia. Negatywna skłonność umysłu była jak czujny strażnik, który trzymał nas z dala od kłopotów.
Dlaczego dziś negatywna skłonność może nam przeszkadzać?
Dziś świat wygląda zupełnie inaczej. Nie musimy już bać się tygrysa czy głodu na każdym kroku. Większość z nas żyje w miarę bezpiecznie – mamy jedzenie, schronienie i nie jesteśmy narażeni na nieustanne niebezpieczeństwo. Ale nasz umysł nie zapomniał o swoich starych nawykach! Wciąż działa jak strażnik, choć czasem reaguje na rzeczy, które wcale nie są tak groźne.
Negatywna skłonność umysłu sprawia, że szybciej zauważamy krytykę niż pochwały, martwimy się małymi problemami, jakby były ogromnymi zagrożeniami, i łatwiej zapamiętujemy nieprzyjemne wydarzenia niż miłe chwile. To może sprawić, że czujemy się bardziej zestresowani, smutni, a czasem nawet tracimy radość z życia.
Rick Hanson i pozytywny trening neuroplastyczności
Rick Hanson zauważył, że skoro nasz umysł nauczył się tak mocno koncentrować na negatywach, to możemy go też nauczyć czegoś innego. Nasz mózg jest plastyczny, co oznacza, że może się zmieniać i dostosowywać. Hanson stworzył coś, co nazywa treningiem pozytywnej neuroplastyczności. To sposób, by przekierować nasz umysł na ścieżkę bardziej pozytywnych myśli i emocji. Można to zrobić, koncentrując się na miłych, pozytywnych doświadczeniach, by zaczęły one „przyklejać się” do naszego umysłu, zamiast z niego szybko znikać.
Hanson opracował prostą metodę, która pomaga wzmacniać pozytywne myśli i uczucia. Nazywa się „HEAL” i opiera się na czterech krokach:
- Miej pozytywne doświadczenie (Have a positive experience) – To może być coś małego, jak smak ulubionej herbaty, widok pięknego kwiatka lub chwila spokoju. Chodzi o zauważenie, że coś dobrego właśnie się dzieje.
- Wzmocnij je (Enrich it) – Poświęć chwilę, by naprawdę poczuć to doświadczenie. Zwróć uwagę na szczegóły i na to, jak się z tym czujesz. To tak, jakbyś napełniał swój wewnętrzny „zbiornik radości” tym doświadczeniem.
- Przyswój je (Absorb it) – Wyobraź sobie, że to doświadczenie przenika cię i zostaje w tobie na dłużej, jakbyś robił zdjęcie tej chwili w swoim umyśle. Możesz myśleć, że ten moment pozytywnie wpływa na twój mózg i ciało.
- Połącz je z negatywnym (Link positive and negative material) – Jeśli masz jakieś trudne wspomnienia lub myśli, spróbuj przywołać do nich coś pozytywnego, aby dodać im inny, łagodniejszy wymiar. Dzięki temu łatwiej oswoisz swoje lęki i trudne emocje.
Dlaczego trening pozytywnej neuroplastyczności może nam pomóc?
Trening pozytywnej neuroplastyczności to sposób na to, aby nauczyć nasz umysł skupiać się na tym, co dobre. Gdy przyzwyczajamy się do pozytywnych myśli i odczuć, łatwiej radzimy sobie z wyzwaniami i przestajemy bać się każdego drobiazgu. Nasz „wewnętrzny strażnik” powoli uczy się, że nie musi już cały czas być na straży.
Dzięki tej metodzie możemy poczuć więcej spokoju, radości i wdzięczności. To jakbyśmy codziennie budowali „mięśnie szczęścia”, które pomogą nam lepiej radzić sobie w życiu. Trening ten uczy nas, że możemy tworzyć pozytywne zmiany w swoim umyśle i, krok po kroku, budować w sobie większą odporność na trudności i smutek.
Podsumowanie
Negatywna skłonność umysłu to dawny mechanizm przetrwania, który kiedyś bardzo pomagał naszym przodkom. Dziś jednak nie musimy już być aż tak ostrożni i uważni na każdy możliwy problem. Rick Hanson pokazuje, że możemy nauczyć się innego, bardziej pozytywnego myślenia. Jego trening pozytywnej neuroplastyczności pozwala nam zmieniać nasz umysł, aby skupić się na rzeczach dobrych i przyjemnych. To trochę jak zamiana starych „okularów strachu” na „okulary nadziei” i spokoju, które pomagają nam żyć pełniej i szczęśliwiej.